Krążysz po domu, starając się uporać z obowiązkami, kiedy nagle słyszysz głos nauczyciela dobiegający z pokoju syna bądź córki. Właściwie zdążyłaś/zdążyłeś już się do tego przyzwyczaić, ale tym razem zdajesz sobie sprawę, że to, co mówi nauczyciel – przynajmniej zgodnie z Twoją wiedzą – nie ma pokrycia w faktach. Najprościej byłoby zignorować całe zajście, jak gdyby miało miejsce w szkole, bez Twojego udziału. Jednak z Twoim zamiłowaniem do prawdy wiesz, że takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę.

Pod koniec ubiegłego roku otrzymałem maila od matki czwartoklasisty, która doświadczyła sytuacji opisanej powyżej. Poprosiła o radę, jak zareagować na słowa nauczyciela stwierdzającego podczas lekcji, że sklepy wielkopowierzchniowe są sponsorowane przez „zły obcy kapitał”, troska o środowisko jest zdecydowanie przesadzona a politycy to zwykli oszuści. Jej zdaniem te wypowiedzi to daleko idące uproszczenia lub kłamstwa, które dodatkowo mogą narażać uczniów na niepotrzebny stres. Z drugiej jednak strony zatroskana mama nie chciałaby podkopywać zaufania syna do szkoły i nauczycieli. Dość trudna sprawa, prawda? Zastanówmy się przez chwilę nad możliwymi rozwiązaniami.

Po pierwsze – nie ignoruj. Twoja mądra reakcja może nie tylko przyczynić się do lepszego zrozumienia przez dziecko zagadnień poruszonych przez nauczyciela w trakcie lekcji, ale wpłynąć na jego krytyczne podejście do informacji. Wykorzystaj tę okazję, aby zwrócić jej/jego uwagę na znaczenie wiarygodnych źródeł i procesu weryfikacji. Odwołanie się do konkretnej sytuacji jest dużo skuteczniejsze niż teoretyczny wykład.

Nie czekaj zbyt długo. To, co wydaje się Tobie niezwykle istotne, może nie spędzać snu z powiek Twojemu dziecku. Bardzo prawdopodobne, że wprowadzające w błąd uwagi ulecą mu z pamięci zaraz po opuszczeniu wirtualnej klasy. Omawianie tematu, który zdążył zamienić się w mgliste wspomnienie, nie będzie zbyt pomocne, dlatego spokojnie rozpocznij rozmowę. Przyznaj, że słyszałaś/słyszałeś fragmenty lekcji i upewnij się, czy córka lub syn usłyszeli to samo. Jeśli tak, opowiedz, które stwierdzenia są według Ciebie fałszywe i dlaczego.

Skoncentruj się na faktach, zamiast oskarżać nauczyciela o niekompetencję. To nie czas na wskazywanie winnego – ludzką rzeczą jest popełniać czasem błędy. Wytłumacz swojemu dziecku różnicę między celowym i nieintencjonalnym rozpowszechnianiem fałszywych informacji. Podkreśl, że bez względu na motywy, informacja wprowadzająca w błąd zawsze powinna spotkać się z reakcją odbiorcy. W innym razie może być dalej udostępniana i wpływać na opinie oraz decyzje kolejnych osób. Co zatem zrobić? W pierwszej kolejności warto porównać wypowiedź nauczyciela z informacjami podawanymi w innych, wiarygodnych źródłach i upewnić się, czy jest oparta na dowodach. Najlepiej wykonajcie to ćwiczenie od razu!

Staraj się ustalić prawdę. Po zweryfikowaniu informacji być może będziesz miała/miał ochotę pójść krok dalej i skontaktować się z nauczycielem. Wciąż nie znasz przecież jego intencji, a snucie domysłów nie wydaje Ci się dobrym pomysłem. Biorąc pod uwagę okoliczności związane z pandemią, prawdopodobnie nie uda Ci się zorganizować spotkania twarzą w twarz, ale w tym wypadku wysłanie emaila też będzie w porządku. Pamiętaj, aby w dalszym ciągu koncentrować się na faktach. Zapytaj uprzejmie nauczyciela, po jakie źródła informacji sięgał, przygotowując się do swoich lekcji. Podziel się swoimi wątpliwościami dotyczącymi wiarygodności tych źródeł (jeśli się pojawią) i zaproponuj dobrą alternatywę. W optymistycznym wariancie rozmowa przybliży Was do konsensusu i edukacji opartej na wiedzy.

Informuj swoje dziecko. Nawet jeśli wymiana maili nie będzie tak owocna, jak w scenariuszu powyżej, już samo podjęte działanie jest doskonałym przykładem tego, że docieranie do prawdy nie zawsze jest łatwym zadaniem, a często wymaga sporo czasu i determinacji. Pokaż swojemu dziecku filmy przygotowane przez nastolatków należących do amerykańskiej Teen Fact-Checking Network, dzięki którym przekona się, że nigdy nie jest za wcześnie, aby krytycznie podchodzić do informacji.